własne forum odsysanie tłuszczu kominki
BAJKA PRAWDZIWA
Na Westerplatte w rzadkim sosnowym lesie stała masywna betonowa wartownia całkowicie zdewastowana, poznaczona wybuchami pocisków, lecz sławna bohaterstwem obrońców. Nikomu nie zawadzała, ale też nilu nie miał środków, a może i chęci na to, by uczynić z niej pomnik. Ci, którzy w sobie tylko wiadomych celach zapuszczali się w te odległe zakątki na zapleczu gdańskiego portu — wszechobecne watahy dorastają cych chłopaków — zrobili tam sobie kryjówkę, a z w la szcza kloakę. W końcu zaczęto mówić o potrzebie |x>
jjfcjjłjfi^iij iii nn i n ntiui
szerzenia kanału portowego, bo i statki większe, i ruch bardziej ożywiony. Od mówienia do projektowania: zaprojektowano, że tory kolejowe pobiegną wprost przez przedwojennego zawalidrogę, co tylko zajmuje miejsce, dla projektantów tak przydatne. O czym, rzecz jasna — prócz projektantów i ich zwierzchników — nie wiedział nikt, bo kogo by informować o takich głupstwach i po co? Co innego o osiągnięciach. Tak też wzięto się do zwalistych ścian, kryjących niegdyś garstkę obrońców przed hitlerowską nawałą, ale solidny przedwojenny beton oparł się pneumatycznym świdrom i dłutom, tak jak ostał się pociskom. Rozeźleni oblężnicy rzucili swoje niezdarne machiny i poprzysięgli wrócić z zapasem trotylu. Wysadzaniu w powietrze krzepkiego bunikrzyska sprzeciwił się jednak kapitanat portu, bo wybuch mógłby zaszkodzić stojącym u nabrzeży statkom. Tedy nastała zwłoka, poświęcona przemyśliwaniom co do sposobu poradzenia sobie z zawalidrogą lub kapitanatem. Przez to jednak nie udało się utrzymać tajemnicy, tak sprzyjającej spokojnej pracy nad usuwaniem betonowych przeszkód na drodze do lepszego jutra. Podniósł się gwar, ale niezbormy, bo kogo właściwie reprezentują ci, co się oblężnikom przeciwstawiają: jaką organizację, jaki urząd, jaka ich pieczątka służbowa i resortowa podległość? Wszak projektanci i ich zwierzchność szanują przepisy oraz odnośne rozporządzenia i tylko w ich ramach zamierzają działać: wszak przeszkadzająca im ruina ani zabytkiem nie jest, bo za młoda, ani pomnikiem, bo nie figuruje we właściwym rejestrze. Natomiast jest notowana w komisariacie jako miejsce schadzek, a może i melina, ponadto zaś estetyka cierpi na Skutek zapachu uryny. Takie były racje wzajemne, nie Wspominając o ekonomicznych, co przechylały szalę zdecydowanie na korzyść ohlężników, działających racjonalnie i we właściwych ramach organizacyjnych. Aż zdarzyło się, że z ambon zapowiedziano przyjazd do Gdańska samego prymasa, przeto władze — a było to dawno, dawno — raz, dwa musiały zgotować atrakcyjną imprezę zastępczą, by zdezorientowane owieczki nie poszły na lep. Tak w mroźną wiosenną niedzielę zjechali — prócz prymasa — (najprzedniejsi literaci, by .podpisywać swe książki i albumy. Rzecz jasna, zjazdy owe niezależne były od siebie i innymi chadzały drogami — co zrozumiałe. W tumulcie podpisywania dość jednak było czasu, by opowiedzieć o sprawie zagrożonej wartowni pewnemu bardzo wpływowemu literatowi, występującemu w swych książkach w obronie tradycji najnowszych. Literat zmarzł straszliwie na pustawym kiermaszu, lecz może właśnie dlatego poprzysiągł interwencję. Po niewielu dniach pewien fizyk habilitowany, reprezentujący w chwilach wolnych od zajęć naukowych towarzystwo miłośników czegośtam — wraz z podobnymi mu reprezentantami marginesu — odbywał kolejną audiencję u ówczesnego przewodniczącego, kołataj ąc o ratunek bunkrzyska, to znaczy przeszkadzając w pozytywnej robocie. Przewodniczący wreszcie dzwoni do Warszawy:
Części Zamienne Gorzów Wlkp.